Zacząć należy od tego, że średnio mi się udaje nadążać za nowościami :> Na świecie jest tyle wspaniałej muzyki! Ostatnio przejrzałam listę "1000 albumów, które powinieneś przesłuchać przed śmiercią" i wypisałam sobie 276, które chcę usłyszeć. No to jak ja mam jeszcze być na czasie z nowościami?! ;P
Więc w ciągu roku słyszałam tylko część z poniższych albumów, o reszcie nie mając pojęcia, że wyszły. Ale zaczęłam nadrabiać zaległości ^.^
Dlatego niektóre oceny mogą być pobieżne, ale cóż. Lepiej późno, niż jeszcze później, jak mówi wielki mędrzec Coelho. Wyżej plasują się te, które przesłuchałam dokładniej, także z tego względu, że po prostu były to albumy, o której więcej było słychać, co zawsze jakoś przecież przekłada się na jakość.
Acha, wpis ów charakteryzuje się pitoleniem i nad rzeczowymi uwagami przeważają określenia wybitnie subiektywne.
Na początek więc jeszcze parę płyt, które bym przesłuchała, gdybym miała czas i inne sprzyjające okoliczności (i które dopisuję…