Dears PL » Forum

Wrażenia po koncercie w Monachium

 
  • Wrażenia po koncercie w Monachium

    Może wtrącę kilka zdań na temat koncertu.
    Tak się składa że ja i 6-tka osób które były z Polski (umówiliśmy się całą ekipą), widzieliśmy co się dzieje. Zanim inni dopiszą swoje wrażenia, postaram się w kilku zdaniach napisać coś ode mnie.

    Pod Theaterfabrik, większość z nas dojechała około godziny 15. Średnio naliczyłam już około 250 osób (ale mogło być ich więcej). Zaklepaliśmy kolejkę i rozpoczęło się oczekiwanie w tym piekielnym skwarze lejącym się z nieba. Byliśmy znacznie w tyle (tiaa "tył kolejki pozdrawia ludzi stojących z przodku kolejki"). Jakie było nasze zaskoczenie, gdy na 10 minut przed wpuszczeniem ludzi do środka, większość ochrony pojawiła się w naszej okolicy. Okazało się że to właśnie bliżej nas zaczęto wszystkich wpuszczać. Znaleźliśmy się w środku dość szybko, zajmując miejsca w około 4-5 rzędzie.

    Później rozpoczęło się półtoragodzinne oczekiwanie na show. Niestety to był koszmar, choćby ze względu na ścisk, jak i na to jak sami niemcy odnosili się do Polaków. Jeżeli mam być szczera - od przynamniej 10 lat - a wówczas byłam poraz pierwszy w niemczech na koncercie - nie zmieniło się nic. Nasi "kochani" zachodni sąsiedzi kochają nas nadal tak samo jak pies kocha kota.

    Faktycznie: Gackt kilkukrotnie tracił świadomość podczas koncertu. Najbardziej było to widać chyba już w trakcie "Jesus" a podczas kolejnych utworów było już coraz bardziej wyraźne.
    Ogólnie po drugim kawałku, bez względu na to czy to był You czy Chachamaru czy sam Gackt, wszyscy byli już całkowicie mokrzy od potu - a ten lał się z nich (dosłownie) litrami. Tutaj mogę obwinić zarząd klubu, który zupełnie nie pomyślał, aby uruchomić klimatyzację (przynajmniej widziałam że w tym miejscu takowa jest).
    Mdlejące osoby z publiczności były wyciągane już na 30 minut przed rozpoczęciem koncertu! (a wszystkich wpuszczono półtorej godziny przed show).

    Nie zaprzeczę, Gackt dał z siebie. Dał nawet znacznie więcej niż powinien, co przepłacił właśnie kilkukrotnym brakiem świadomości, gdzie jest i co robi. Po ostatnim utworze padł wręcz na kolana (mimo niesamowitego krzyku ludzi, słyszałam łomot jaki wydostał się spod tej skrzyni na którą upadł). Część niemieckich widzów nadal skandowała "YFC" czy "Gackto" (domagając się tym samym jeszcze więcej), ale ja w tej chwili zaczęłam po prostu płakać. Widziałam ze lada moment ten koncert skończyć się dla niego źle. Nie wiem czy ktokolwiek, przy zdrowych zmysłach, chciałby widzieć swojego idola znoszonego ze sceny (podczas show) i zabieranego przez pogotowie. Ale wrócę do sytuacji na scenie. Pomimo chwilowego osłabnięcia, Gackt zupełnie nie chciał przyjąć pomocy ani od japońskiej obsługi technicznej, ani od Chachamaru czy You. Każdy z nich chciał go podtrzymać ale on tylko odganiał się od ich dłoni jak od natrętnych much. W końcu You z Chachą nie dali za wygraną i stali obok niego na "skrzyni".

    Gackt spadający ze sceny. Oczywiście potwierdzam. Biedak zaczepił o coś nogą i nie złapał równowagi. Jeżeli mam być szczera, to w chwili gdy wpadł w ludzi, wydaje się mi (i nie tylko mi), że mógł na chwilę stracić przytomność (leżał całkowicie bezwładnie).

    Od strony wokalnej, nie mam chyba największych zastrzeżeń. Facet ma świetny głos ("Kagerou" rozpoczynał śpiewać a'capella - wtedy pozostawało tylko zamknąć oczy i słuchać każdego dźwięku wychodzącego z jego gardła). Serce mi zmiękło gdy widziałam na samym końcu show, łzy w tych jego niebieskich oczach. :D

    Z mojej strony mogę powiedzieć że sam koncert był niesamowitym przeżyciem, którego szybko nie zapomnę. Żałuję że wszystko już za mną, jednak z innego punktu widzenia, chciałabym aby sam Gackt zaczął trochę więcej dbać o siebie i zwolnił tempa.

    W Monachium jak i w pozostałych miastach, obiecał że jeszcze TU (do Europy) jeszcze wróci. Jestem pewna, że wtedy pojadę ponownie, choćby to miał być Paryż czy nawet Barcelona. Dla jego głosu, dla jego osoby i dla Gackt Job: WARTO! Bez względu na to czy widziało się You, Chachamaru lub pozostałych muzyków, wszyscy świetnie nawiązali kontakt z publicznością. Bezcenna była mina You, który od osób stojących w 1 rzędzie, otrzymał gumową piszczącą zabawkę kurczaka. Wyglądał jak dziecko które dostało lizaczka od rodzica. XD... Można pozazdrościć tym którzy złapali w swoje łapki koszulę i krawat Gackta, czy różową (w panterkę!) apaszkę Chachamaru. Ktoś wspomniał mi iż You ponoć wręczył którejś z dziewczyn krzyżyk który miał na szyi.

    Cieszę się z tego jak MY Polacy pokazaliśmy mu swoją obecność. Otrzymał kwiaty (przed koncertem) :) no i mieliśmy polską flagę z napisem w j.japońskim "Polska kocha Gackta" (fotograf i kamerzysta Gackta wyłowili nas w tłumie, i zrobili nam zdjęcia).

    PS. Przepraszam za nieskładną wypowiedź. Zmęczenie po prawie 16 godzinach podróży daje się we znaki. :)

    Never give up and make YOUR DREAMS come true.
  • łojej, dziękuję za relację, o taką właśnie mi mniej więcej chodziło. wszystko napisane ładnie i da się zrozumieć :)

    szkoda mi właśnie tego, że musiał zemdleć. że ta praca tak bardzo go wykańcza. i chyba stracił przytomność, bo sam to opisywał na blogu. faktycznie tutaj może być wina całego tego ciepła i skwaru. skoro ludzi z widowni wynosili, to wcale mu się nie dziwię, że spadł ze sceny.

    skoro mówił, że wróci, to trzymam go za słowo. chciałabym jedynie, żeby powiedział o tym parę miesięcy wcześniej, inaczej nie mam co liczyć na jakikolwiek koncert ^^

  • Też mam nadzieję że tym razem podadzą info znacznie wcześniej. Gdyby okazało się że jednak wróci to można nawet powoli odkładać kasę (w ten sposób byłoby znacznie łatwiej).
    Być może stracił przytomność w chwili gdy spadał ze sceny (ale wtedy widziałam że jeszcze próbował ratować się). Jednak w chwili gdy ludzie trzymali go już na rękach to chyba wtedy coś musiało się stać.
    Jak wspomniałam, groźnie wyglądała sytuacja z tym upadaniem na kolana. Mam nadzieję że przy następnej okazji, gdy zawitam znowu na jego koncercie (bez względu na to czy w Europie czy w Japonii), marzy mi się aby przetrwał koncert w lepszym stanie. :(

    Never give up and make YOUR DREAMS come true.
  • mhm, będę musiała się postarać, odłożyć pieniądze, których nie mam XD ale nie chciałabym przepuścić drugiej szansy, bo wtedy byłabym na skraju załamania.

    z pewnością coś się stało... ech, nie wiem już, czy robi to wszystko dla fanów czy dla samego siebie. trochę to przykre, że nie potrafi nawet ustać na nogach. tak, jakby zupełnie nie podzielał czasu między pracą a swoim własnym zdrowiem, wolnym czasem.
    miałam nadzieję, że ten upadek ze sceny czegoś go nauczy. że przestanie się już tak poświęcać. ale chyba jednak nic z tego... :(

  • Teinei-Jurin pisze:
    miałam nadzieję, że ten upadek ze sceny czegoś go nauczy. że przestanie się już tak poświęcać. ale chyba jednak nic z tego... :(

    On się potknął xD

    Never give up and make YOUR DREAMS come true.
  • pisał, że stracił równowagę, że mu się czarno przed oczami zrobiło, że niczego nie słyszał. to chyba było przed tym całym upadkiem. chyba po prostu zrobiło mu się słabo i stracił przytomność.
    no chyba, że się o coś potknął i o tym nie napisał. albo tego nie doczytałam.

  • Jak było, tak było. Oby ponownie nie doszło do takiej sytuacji.

    Never give up and make YOUR DREAMS come true.
  • taa, mam nadzieję.
    czyli dobrze wypadł na żywo? na filmikach z youtube trochę na to nie wyglądało... ale po tym wnioskować mi trochę trudno

    • Rashowa44 pisze...
    • Użytkownik
    • 24 VII 2010, 14:35
    Relacja- jak najbardziej trafiona....ja teraz czekam na foty i filmiki- by uwierzyć, że naprawde tam byłam i widzialam!
    Nie zapomne jak dodawałam sobie siły- widząc mdlejące przede mną dziewczyny oraz ogólny brak powietrza- patrzałam na Gackta i wiedzialam ze on robi wszystko co może, by wypaść jak najlepiej, wiec ja tym bardziej nie moge go opuścić :]

    Najbardziej nie zapomne z tego całego szoł- jak Gacktuś wszedł na scene i jeszcze zanim zaśpiewał cokolwiek...zrobił swoj demoniczny wzrok---> myślalam że jestem w bajce, albo to tylko sen!

    Co do publiczności- bywały tez sympatyczne dojcze :] dzieliły się wodą, zagadywały, przepraszały....ludziki są różna :]
    No ale bywaly tez takie, że najchętniej bym udusiła, Tamiko, wiesz o kogo dokładnie mi chodzi :] Robienie problemu z niczego......
    Rozwalają mnie ludzki, co ogolnie rzucaja się się o to ze ich pochniesz.....ozszzz....przecież my na koncercie jestesmy i to zrozumiale ze wszyscy skacza i wpadaja na siebei :] ale z tym to juz sie spotkalam u nas :]

    Co do publiki, Tamiko jeszcze nie nadmienila o naszej kochanej kolorowej (doslownie) publicznosci........myslalam osobiscie ze wiecej osob w glanach czy adidasach wyskoczy.....a tu przewazaly baletkki, sandałki oraz trampki
    stroje wymyślne, niektóre zapierały dech w piesiach...... swoją droga nie wiem jak przetrzymały koncert.....ze mnie sie lało, ukrop jakich malo...a niektórzy w bluzach i swetrach wyskoczyli ( nie zapominając o tych co za zwierzeta sie przebrali!)
    uwielbiam kolorowych pozytywnych ludzi!
    OMG....najwazniejsza...........to ogromna ilość przystojnych azjatów!!!!!!!!!! ahhh.....zyc nie umierac!

    strasznei niechluje i powyrywane z kontaekstu moje zdania...ale jeszcze spie i nie wiem co robie :P

    pozdrawiam!


    PS NA zywo wyszedl ZAJEBISCIE!

  • Teinei-Jurin pisze:
    taa, mam nadzieję.
    czyli dobrze wypadł na żywo? na filmikach z youtube trochę na to nie wyglądało... ale po tym wnioskować mi trochę trudno

    Bezapelacyjnie wypadł na 6+!!!! Tak jak Rashi wspomniała: na początku show, pojawia się najpierw Gackt Job. Dopiero po nich wychodzi na scenę Gackt. Nie śpiewa od razu, ale patrzy na publiczność tym swoim wzrokiem "szaleńca". Nie wiem jak inne dziewczyny, ale ja w tym swoim 4-5 rzędzie widziałam idealnie kolor jego soczewek. Człowiek po prostu "utopił" się w tych oczach i nie mógł o nich zapomnieć.

    Never give up and make YOUR DREAMS come true.
  • Miriel napisała, że przy którejś z piosenek głos zaczął mu słabnąć. wcale go o to nie oskarżam, bo ma prawo nie czuć się stuprocentowo na siłach.
    ale cieszę się, że się Wam podobało i że dał z siebie tyle, ile mógł, czyli praktycznie wszystko.
    taki widok to pewnie coś godnego zapamiętania na całe życie :)

  • Dziwię się niektórym ludziom że słyszeli jak głos Gackta słabł. Na dobrą sprawę chyba w 1 czy w 2 miejscach usłyszałam fałszowanie, jednak to było spowodowane chwilowym wyciągnięciem odsłuchu z ucha. Jednak za chwilę wszystko wracało do normy. Z własnego doświadczenia wiem że tak to bywa gdy zdejmuje się odsłuch :).

    Zdarł sobie gardło ciągłymi wykrzykiwaniami "YFC" itd. Same piosenki śpiewał nienagannie. Pamiętajmy jednak o jednej istotnej rzeczy: koncerty na żywo to nie nagrania studyjne. ZAWSZE będzie różnica. A tu gdzieś zabraknie tchu, a to w innym miejscu coś inaczej zaintonuje (nie mówię o fałszowaniu!). Weźmy chociaż początek "Kagerou" - rozpoczynał śpiewać a'capella. Wyszło mu to bardzo dobrze. Największe pole do wyciągania opinii na temat jego "kondycji" wokalnej, powinni przedstawić ci, którzy stali na środku tej sali w której był obiekt. To w tym miejscu zawsze najlepiej słychać wokal i wszystkie instrumenty z osobna. Osoby będące bliżej sceny, były tego po prostu pozbawione (harmonii w odbiorze dźwięków).

    Never give up and make YOUR DREAMS come true.
  • Hej, dzięki Tamiko za sprawozdanie. Jestem wyczerpana. Całą drogę chciało mi się płakać, do 5 rano w autokarze słuchałam go na mp3 i łzy mi płynęły po twarzy. On dał z siebie wszystko. Zbyt wiele, ale nic mu zarzucić nie można. Nic. Bo i tak dał więcej niż powinien przy swojej kondycji.

    Co do upadku. On się nie trzymał już pewnie na nogach, chwiał się, i gdy machnął ręką, to go przeważyło do przodu i poleciał. Moim zdaniem to nie było potknięcie, po prostu spadł z tej skrzynki. To było straszne. Nagle dla mnie wszystko przestało istnieć, nie wiem, czy grali dalej, czy przestali, ja przestałam cokolwiek słyszeć, tylko widziałam, jak bezwładnie leży na ludziach.

    Już po "Jesus" podejrzanie długo stał tyłem do publiczności przy zgaszonym świetle i oparty o stolik przy perkusji. Widać było, że coś jest nie tak. Potem ze dwa razy upadł na kolana na "Flower" i nie mógł wstać. Wyglądało na to, że kręci mu się w głowie, bo próbował się podnieść, i nie dawał rady, a jak wstał, to go znosiło na boki. Musiał zemdleć. Mimo wszystko starał się cały czas śpiewać!!!! Być może dlatego ktoś mniej spostrzegawczy mógł nie zauważyć, co się z nim dzieje.

    Dziękuję Tamiko za przygotowanie przepięknej flagi, wszystkim, z którymi byłam na koncercie bardzo dziękuję, jesteście wspaniali. Dziękuję MaestroSowi za poprawienie błędu na kartce z kwiatach, którą napisałam. Mam nadzieję, że Gackto podobały się nasze kwiaty. Nagrałam się Japończykowi, który chodził z kamerą - powiedziałam podziękowania dla Gackto po japońsku. Dziękuję Wam za wrzucenie dwóch polskich flag na scenę (Niemcy się nie postarali, nie mieli ani jednej flagi).

    Modlę się, żeby przetrzymał dzisiejszy koncert. Powinien się nie wygłupiać, tylko zaśpiewać go z playbacku.

    Coś zaczęłam pisać na swoim blogu, ale mam za duże zamieszanie w głowie, by pisać więcej, za bardzo boję się dzisiejszego koncertu w Bochum, by się z czegokolwiek cieszyć.

    Zdjęcia będą, jak się ogarnę. No i przez moment byłam pół metra od niego. Jestem mu bardzo wdzięczna za koncert. Mimo tego, że doprowadza mnie do płaczu, mam dla niego wieli szacunek.

  • Miriel: widziałaś co było ze mną w autokarze, jakoś w środku nocy. Włączyłam iPoda. Miałam dać sobie bana na Gackta, ale nie wytrzymałam. Podczas słuchania "Kimi ga matteiru..." wyglądałam jak totalny mazgaj. ><'

    Czy on musi doprowadzać fanów do łez (niekoniecznie w dobrym znaczeniu)?!

    Never give up and make YOUR DREAMS come true.
  • Tamiko, widziałam :-) i bardzo Ci jestem wdzięczna za towarzystwo. Ja Gackto kocham i jednocześnie chyba rodzi się we mnie coś w rodzaju strasznej złości na niego, że jest taki. Bo to strasznie mnie boli :-( Zobaczymy jutro, ja dziś w ogóle niew mogę się pozbierać. Już minęła 19.00, to znaczy, że koncert w Bochum się zaczął.

  • heh, to trochę kiepsko, że zamiast mieć same dobre wspomnienia po koncercie, to Wy tylko płakałyście...
    owszem, szacunek się ma, dziękować w duszy wypada, ale to nieciekawe, widząc, jak dany artysta leci ze sceny na oczach tylu ludzi. ech.

  • Jedno wielkie WOW i tyle. ;D

  • Udało wam się złapać lub kupić jakieś pamiątki? Zdobył ktoś z was może kawałek koszuli? Jeśli to nie problem, to pochwalcie się swoimi 'zdobyczami' :)

    • MaestroS pisze...
    • Użytkownik
    • 24 VII 2010, 22:03
    Chciałbym poinformować, że Chacha wziął polską flagę :-)

    http://www.youtube.com/watch?v=PBScRs6XxIM&feature=player_embedded#!

    @Blue
    Tamiko zdobyła pałeczkę JunJi'ego rzuconą przez GACKTa :-)

    • Rashowa44 pisze...
    • Użytkownik
    • 24 VII 2010, 22:18
    Małe sprostowanie- pamietam ten moment- to byla niestety flaga włoska!

    pałeczke ktorą we 3 z Weronika wywalczylysmy! za Grunwald! bo tam tez Niemców było wiecej! :D:D:D

    ahh i ehhhh .....chce jeszcze raz!

  • Ja mam kawałek koszuli GACKTa która tak pięknie pachniała dopóki nie wyssałam z niej całego zapachu. xDD No i powąchałam Go samego i Go dotknęłam i jeste zajarana i tyle wam powiem. Jestem ciekawa jak koncert w Bochum. Teraz będzie miał dosyć długą przerwę (do 11-go) to mam nadzieję że się ogarnie i odpocznie...

  • Och na szczęście przeżył ostatni koncert. ^_^ A teraz niestety wraca do Japonii i znów będzie tak daleko od nas...

    • Sobafan pisze...
    • Użytkownik
    • 25 VII 2010, 8:56
    Ja jestem niewyobrażalnie szczęśliwa za to że mogłam Go zobaczyć. Nigdy nie byłam taka szczęśliwa kiedy otworzyłam list z biletami i kiedy Go zobaczyłam na żywo.
    Mnie się wydaje, że ten koncert tak wyglądał (upadek, załamanie głosu itd.) z powodu trudnych warunków w tej sali. Było niesamowicie duszno, gorąco. Ja tylko walczyłam żeby nie zemdleć, by móc być na całym koncercie. Przez to nie śpiewałam, a po paru piosenkach nie wytrzymałam tego szwabskiego-chamskiego ścisku i oddaliłam się do 7 rzędu. Niemki są straszne! Ale nie wszystkie, znalazło się w moim otoczeniu parę miłych osób, które powachlowało mi troszkę i podzieliły się wodą. Też starałam się jak najwięcej przekazać wody, no ale sama chciałam pić ;P
    Jest dzisiaj niedziela, a ja dalej jestem pół przytomna i w sumie dalej jestem na koncercie :) Mam nadzieję, że dotrzyma obietnicy i wróci do Europy, a może nawet do Polski :P:P:P Pozdrawiam wszystkich "Pomazańców Bożych" , "Wybrańców" albo jak kto woli "Siedmiu Wspaniałych " :D:D
    Pozdrawiam,
    Weronika

  • A ja bym pozdrowiła chłopaka który upodobał sobie mój tyłek ale chyba był Niemcem więc nie odczyta. :<<

  • Sobafan pisze:
    Jest dzisiaj niedziela, a ja dalej jestem pół przytomna i w sumie dalej jestem na koncercie :) Mam nadzieję, że dotrzyma obietnicy i wróci do Europy, a może nawet do Polski :P:P:P Pozdrawiam wszystkich "Pomazańców Bożych" , "Wybrańców" albo jak kto woli "Siedmiu Wspaniałych " :D:D
    Pozdrawiam,
    Weronika

    Dziękujemy, dziękujemy! Sama czuję się jakbym była z głową w chmurach. Nadal żyję koncertem.

    "Siedmiu Wspaniałych" brzmi zabójczo XD.

    Never give up and make YOUR DREAMS come true.
Anonimowi użytkownicy nie mogą wysyłać wiadomości. Zaloguj się lub utwórz konto, aby móc wysyłać wiadomości na forum.