• seen live, lol

    23 VII 2011, 11:45 przez Merysiaa

    #
    21st child (4 VI 2011, 19 III 2011)

    A
    AC/DC (27 V 2010)
    Annihilator (26 X 2010)

    B
    -

    C
    Coma (25 IX 2010)

    D
    Doomrow (4 VI 2011)
    Dżem (27 V 2010, 9 XII 2010)

    E
    Edyta Bartosiewicz (28 VIII 2010)

    F
    Frost Commander

    G
    -

    H
    Hole (28 VIII 2010)
    Hateera

    I
    Iron Maiden (10 VI 2011) OJ BYŁAM NO

    J
    -

    K
    Kumka Olik (28 VIII 2010)
    Kim Nowak (28 VIII 2010)
    Killshock

    L
    Lipali 1 VI 2012
    Luxtorpeda 1 VI 2012

    M
    Mastodon (10 VI 2011)
    Masturbator (10 VI 2011)
    Motörhead (10 VI 2011)

    N
    Normalsi (26 III 2011)

    O
    Ozzy Osbourne (9 VIII 2011)

    P
    Paatos (29 V 2011)
    Poligon nr. 4

    R
    Rex Omnem Terribilis (4 VI 2011)
    Riverside (29 V 2011)
    Rusted Brain

    S
    Strefa Mocnych Wiatrów (26 III 2011)
    Svölk (26 X 2010)
    Sworn Amongst (26 X 2010)
    Slayer 1 VI 2012

    Ś
    Świniopas

    T
    The Pineapple Thief (29 V 2011)
    T. Love

    U
    -

    V
    Volbeat (10 VI 2011)
    Vile HInt

    W
    Whie Lies (28 VIII 2010)
  • Sonisphere

    16 VI 2011, 12:25 przez Jacus-Z

    Pia 10 VI – Sonisphere Festival

    Na początek zaznaczę że najgorsze wrażenie zrobiło na mnie nagłosnienie, było liche, zależnie od zespołu co innego źle działało. Charczący bas przy Mastodonie, ledwo słyszany Lemmy... Kiepściuchno... Zaznaczam też że oglądałem tylko zespoły na głównej scenie, polskie zespoły oglądałem z daleka, kątem oka (a były to: Chassis, Leash Eye, Made Of Hate, Corruption, Hunter. No bo miejsce miałem wspaniałe, 50 m od sceny. Mojej ocenie podlega tylko zespół, a nie publika czy nagłośnienie

    1)Killing Joke

    Plusy :
    -dosyć nastrojowo
    -ciekawy wizerunek sceniczny (choć mocno ekscentryczny)

    Minusy:
    -monotonia utworów
    -nagłośnienie
    -kiepski kontakt z publicznością

    Ocenia: 3/10

    2)Devin Townsend Project

    Plusy:
    (brak)

    Minusy:
    -awaria sprzętu
    -brak energii ze sceny
    -beznadziejny repertuar
    -mimika twarzy Devina (lecz się koleś ! )

    Ocena: 1/10

    3)Volbeat

    Plusy:
    -świetny kontakt z publicznością
    -energiczne piosenki
  • Krótka recenzja. Od Killing Joke, do Iron Maiden.

    12 VI 2011, 8:58 przez CLS133

    Pia 10 VI – Sonisphere Festival

    Na lotnisku pojawiłem się tuż po otwarciu bram, zobaczyłem więc wszystkie zespoły z dużej sceny, i chcę wam je przybliżyć. Cały festival wypadł na prawdę FENOMENALNIE! Ale do rzeczy. Zaczynamy od przygotowań do wejścia pierwszego zespołu. Aha, jestem z tych, którzy przyjechali tylko na Ironów i Motorhead.

    Przygotowania: Przed wejściem był spory tłum ,,brudasów". Panował tam okres oczekiwania na wielkie boom, które miało wydarzyć się podczas występów. W okolicy krążyło TVP Warszawa, przeprowadzając wywiady. Nie stety (na szczęście?) nie udało im się przkonać fanów, by coś zaśpiewali. Dalej okazało się, że organizatorzy oszukali fanów. Okazało się, że na lotnisko można wnieść jedynie napoje poniżej 0,5l. Smutno i żal. Nastęnie przyszła pora na udanie się na miejsca. Większość biegła, w tym i ja. Co jak się okazało, było świetnym pomysłem. Znalazłem miejsce po lewej stronie płyty, przy barierkach (pod timingiem). Wszystkich, którzy tam stali, pozdrawiam. Pora na Killing Joke...
  • Split your lungs with blood and thunder

    12 VI 2011, 8:55 przez itod

    Pia 10 VI – Sonisphere Festival

    Killing Joke - trochę szkoda, że występ legendy poprzedzał występy zespołów sporo młodszych, ale szołbiz to nie rurki z kremem. całemu koncertowi ton nadał kombinezon moro i obłąkane spojrzenie Jaza Colemana [który wyglądał jak Gary Numan. zresztą panowie są z fizys trochę do siebie podobni]. zaserwował nam też dowcip na temat ew. łupnia, jakiego dostaniemy za amerykańskie bazy. zabójczy rzecz jasna ;)

    Devin Townsend Project - skoro o ciuchach mowa. Devin pojawił się w lśniącym garniturze i dał jak zwykle świetny koncert pełen powalającego ciężaru, zwiewnych melodii, harmonii wokalnych i błazeńskiego dowcipu jednocześnie. chyba tylko on tak potrafi. nie stracił rezonu nawet, gdy okazało się, że mikrofony zdechły. sugestywnym badylangłidżem i tak się dogadał z publicznością.

    powyższe koncerty były rzecz jasna stanowczo za krótkie.

    Volbeat - pomysł ma ciekawy. zmetalizowana wersja rockabilly połączona z wyraźnymi wpływami Misfits. …
  • Lemmy i dziewica

    11 VI 2011, 20:09 przez AnjaSikorka

    Pia 10 VI – Sonisphere Festival

    Achtung! Pozor! Przepraszam Państwa, ale muszę powiedzieć bardzo ważną rzecz na wstępie. Nie mam zamiaru się cackać i szczypać z tru norwegian metalowcami, którzy zaczną mnie wyzywać od pozerek, panienek lekkich obyczajów i kretynek, tylko dlatego, że napiszę coś niezgodnego z ich zakutym "światopoglądem", albo że nie spodoba im się mój styl. Praktycznie pod każdą "recenzją" mam przynajmniej trzech takich, więc mówię, nie mam zamiaru się wdawać z starymi pierdzielami i pryszczatymi małolatami tego targetu w żadne dyskusje.

    Dziękuję za wyrozumiałość i pozdrawiam tych, którzy po powyższym akapicie nie kliknęli "x" na karcie w przeglądarce.

    Trochę wstyd się przyznać do tego, że nie poznało się niczego oprócz Mejdenów i Motörgłowy. Tak jak przeczuwałam, nie trafiliśmy na Killing Joke i Devina, ale czego się nie robi dla zdrowia i urody, moi panowie musieli idealne kreski na powiekach namalować, wałki z włosów pozdejmować i takie tam inne męskie rzeczy porobić. …
  • Wiecznie klasyczny Motorhead i nieco przerdzewiała żelazna dziewica

    11 VI 2011, 17:14 przez vvolfcry

    Pia 10 VI – Sonisphere Festival

    Świetny Killing Joke - aż szkoda że dostali tak mało czasu, spokojnie można było zamienić ich miejscami z Mastodonem. Volbeat odebrałem bardzo pozytywnie, energetycznym występem tchnęli trochę życia w cały festiwal. Motorhead jak zwykle na swoim poziomie, być może to właśnie najlepszy koncert dnia. Maiden trochę dali ciała, moim skromnym zdaniem, głównie pod względem repertuaru - usnąć można było. Dopiero przez ostanie pół godziny ten koncert wyglądał (i brzmiał) tak jak powinien.
  • Scream for me Poland!

    11 VI 2011, 16:11 przez sticktheneedle

    Pia 10 VI – Sonisphere Festival

    Na wstępie chciałbym podziękować pewnej osobie, która namówiła mnie na kupno biletu. ;) Jestem tej osobie dozgonnie wdzięczny.

    A co do samego koncertu... Bilet zakupiłem dopiero pod koniec maja. Szczerze powiedziawszy ten koncert był pierwszym (takim dużym) w moim życiu. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Z głównego line-up'u znałem tylko Volbeat, Motörhead i oczywiście Iron Maiden. W dniu koncertu budzik zadzwonił o 4:00. Szybka pobudka, łazienka, małe śniadanie i o 5 byłem już na dworcu. Pociąg zajechał o 5:17. Do pociągu wsiadło kilkunastu fanów (w Poznaniu zrobił się większy tłum). O godzinie 10:59 (bez opóźnienia, wow) zajechałem na dworzec centralny. Po wyjściu z pociągu było wiadome co się będzie działo w Warszawie - koszulki Iron Maiden i Motörhead można było zobaczyć wszędzie. Moim planem było dojechanie na Bemowo tramwajem, ale jako że komunikacja miejska w stolicy jest dla mnie zupełną czarną magią, zdecydowałem się pojechać taksówką. …
  • Setlisty Sonisphere Festival - Warszawa - Bemowo (2011)

    11 VI 2011, 14:01 przez Klakier-r

  • Sonisphere 2011! MOTOR! IRON MAIDEN!!!!!!

    11 VI 2011, 12:56 przez sqvarr

    Sonisphere Polska 2011. 10. VI. Iron Maiden!

    Wróciłem! O 5:coś byłem w Posen! Koncert, kurwa nie da się tego opisać. Kiedy Lemmy z ekipą wyszli na scenę, zaczęła się prawdziwa zabawa, największy rozpierdol: Ace of Spades, Killed by Death, Overkill. Motörhead naprawdę rockandrollowo. Potem godzina czekania na Iron Maiden, dłuzej rozkładali scenografię niż się stroili, ale było warto. Zaczęli Doctor, Doctor i kawałkami z nowej płyty, ale kiedy usłyszałem: 2 minutes to midnight, mogłem juz umierać, potem: Wickerman ( na to chyba czekałem najbardziej), Blood Brothers (przy solo prawie się zesrałem w gacie), When the Wild Wind Blows ,Fear of the dark( kurwa, ale był klimat!), Iron Maiden na zmianę z nową płytą. Na bisy: The Number of the Beast, Hallowed by thy Name ( to było coś!) i Running Free. Zagrali prawie wszystko na co czekałem: Zabrakło Run to the Hills i ACES HIGH! Jeśli chodzi o wrażenia muzyczne i spełnienie marzeń, to razem z Wielką 4 w zeszłym roku był to zdecydowanie najlepszy koncert na jakim byłem. …
  • SONISPHERE 2011 - Iron Maiden, Motorhead, Volbeat i inii...

    11 VI 2011, 11:40 przez push_mss

    Pia 10 VI – Sonisphere Festival

    Dobra, nie będe ukrywał że cała ta "recenzja" będzie bardzo mocno subiektywna. Oczywiście otwarty jestem na polemikę, bo ciekaw jestem również jak inni odebrali owe wydarzenia...

    Z ręką na sercu przyznaję że na Bemowo dotarłem późno, bo ok 16, więc występy Killing Joke i Devina Towsenda ominęły mnie - specjalnie z tego powodu nie płaczę, bo fanem dźwięków tworzonych przez owych wykonawców nie jestem i raczej już nigdy nie zostanę.

    Bałem się trochę że przegapię występ Volbeat, ale na szczęście chłopaki poczekali na mnie (hehe ;)). Co tu dużo gadać - kosa ! Czwórka sympatycznych duńczyków wleciała na scenę bardzo wyluzowana i z potężnym ładunkiem mocy. Świetnie wypadły ich największe hity jak "Sad Man's Tongue" czy "Fallen" czy zawadiacki i zagrany z niebywałym polotem "Radio Girl". Lider zespołu Michael Poulsen miał bardzo dobry kontakt z publiką której w sumie nawet nie było trzeba mocno namawiać do zabawy. …